Przejdź do głównej zawartości

Posty

Piękny dzień, żeby być szczęśliwą

Mówią: "nie miej oczekiwań", ale ja po prostu wiem, że ten dzień będzie dobry.
Nawet jeśli spektakl okaże się nudny, a randka nieudana... nie! Ja w i e m, że mimo wszystko - będzie udana. Że iskry krążą, po prostu to czuję. Mimo pojawiających się ostatnio obaw, dziś nie wierzę w to, że zmieniliśmy zdanie albo że opadło pierwsze wrażenie, albo że coś pójdzie nie tak.
Ale pomińmy randkę. Choć nie twierdzę, że ma małe znaczenie w całym moim dobrym samopoczuciu.

Tak piękny dzień tylko podkręca atmosferę. Poza tym, z całym moim pourlopowym zapleczem, w całkiem realny sposób zdaję sobie sprawę, że szczęście mam w swoim rękach. I cieszy mnie wszystko.
Mroźny powiew powietrza z balkonu i gorący grzejnik, który mogę po prostu włączyć i cieszyć się ciepłem, również metaforycznym, tego domowego ogniska, która sama dla siebie potrafię w tym roku tworzyć.
Pusty parking przy markecie i spokojna, leniwa niedziela, podczas której więcej osób wyjdzie na spacer niż na zakupy. Sama możliwość przech…
Najnowsze posty

6 maja 2018

"Gdy nie jestem naćpana, potrafię to wszystko poczuć i dostrzec.
Znalazłam wieś w mieście, cichy las, jestem jak na wycieczce, wczoraj i dziś rower, chwila jazdy nastawionej na ruch, na sport, aż w końcu ten moment zwolnienia, czucia. Wolniej jadę, zaczynam iść, spokojnie, przystaję i już wiem, że nie jestem tu po to, by zażyć ruchu.
Las, ja, czysta, wygląd nieważny, liczy się tylko to i chcę tu być, chcę tu zostać.
I nadzieja staje się cieplejsza, prawdziwsza. I, mimo że już teraz czuję, jakbym była na wycieczce, już cieszę się na podróż pociągiem i wędrówkę po innym miejscu, pewnie po górach.
I okazało się, że mogę ze swoimi szajbkami funkcjonować w klubie fitness i wnosić swoje trzy grosze bez uszczerbku na innych, i nawet jestem jakimś słońcem, uśmiechem. I może nawet dobrze się stało, że bywam tym miejscem zmęczona, bo ciągnie mnie do leśnych miejsc, kręgów kobiet, zielarek, ubrudzonych butów i duchowych uczt.
Wszystko układa się w całość, gdy jestem trzeźwa. Gdy jestem szczęśliw…

Docieram się

dostałam dar z przekleństwem może ty też go masz, ale teraz nie chcę porównań za dużo ich wykonuję na co dzień
skoro mam tyle wrażliwości potrafię wzruszyć się koroną akacji jeśli tylko dopuszczę się do siebie to nie dziw się że tak boli mnie życie
że tak łatwo wpadam w nienawistny wir niesmacznych uzależnień chcę ich nie chcąc nienawidząc łajna w którym brodzę wiedząc że do róż mam tak blisko i daleko
dziś znów weszłam w porąbany krąg i spirala ciągnęła mnie aż do szczytu aż do szczytu w którym dosłownie rozjaśniała łazienka
upuściłam przyrząd i oblałam się niecodzienną rozkoszą bardziej czystą pomocną pokazującą drogę i poczułam całą wrażliwość swojego ducha i ciała
radość z piany na włosach dotyk własnej skóry piękno ciała tak niedoskonałego pieszczotę wody intensywne muskanie emocji przebodźcowanie stop
potrzebuję wyjścia z tej trąby powietrznej zatrzymać pasek fejsbuka odnaleźć się w lesie spowolnić żucie
uratuj mnie się

W nocy całowałam moją koleżankę

W nocy całowałam swoją koleżankę z pracy, ale ona chciała całować mnie co chwilę, mówiła, że jestem piękna, seksowna i że mnie uwielbia. Próbowałam nie wykorzystywać jej stanu, ale w łazience dałam się ponieść, chętnie zrobiłabym jeszcze więcej.

Ona nic nie pamięta, nie wyprowadzam jej z tej niewiedzy.
Był taki moment, ukryty między szaleństwem tej nocy o niespodziewanym przebiegu, pilnowaniem jej i usiłowaniem odklejenia jej od siebie przy ludziach, kiedy poczułam tę najzwyczajniejszą, brakującą czułość, przytulona głowa, ktoś pozornie bliski i chcący tylko ciebie.
Wtedy mną wzdrygnęło, jak często, gdy czuję niecodzienny rodzaj wzruszenia, tęsknoty. W tym całym wariactwie niewłasnego upojenia i trzeźwej rosnącej żądzy, poczułam namiastkę miłości partnerskiej, której tak mi ostatnio brakuje.
Patrzę na parę i potrzebuję tego zwykłego pocałunku. Zmęczenia opatulonego w ramię bliskiej osoby. Głaskania po ciele, które ona mi wczoraj dawała.
Nie pijąc, widzisz wszystko wyraźniej. Przyp…

Radość z emocji

Wołam przez łzy, że jest mi tak dobrze. Uwierzysz, że można być szczęśliwym, czując emocjonalny ból?
Może łatwiej, gdy pojmiesz, że przeżycie cierpienia skraca jego trwanie?
I że tego nie zagłuszasz jedzeniem?
Boże, nie umiem wyrazić, ale poniekąd cieszę się z tego. Bo słowa to myśli, to nie dusza. To moja dusza się leczy i moje emocje.
Gdy patrzysz na taniec wiatru z ogołoconymi koronami drzew, nie możesz o tym myśleć zbyt wiele, bo nie poczujesz tej melodii. Nie uwierzysz w zwyczajne cuda.
*
To mi przypomina, czemu wycofałam się z duchowego rozwoju. Bo mnie to boli. Bo jestem jak z jakiegoś cieniutkiego papieru, wszystko przeze mnie przenika. Czuję piękno i czuję wzruszenie. Każdy subtelny żal.
Gdy jestem świadoma, uważna, bodźce mnie przerastają.  Robi się za głośno za oknem, do czego udało mi się już przyzwyczaić.  Muzyka kłuje mnie raz za razem, płaczę. Zaczynam marzyć o zamieszkaniu w domku w lesie. Ale nie tędy droga.
*
Ej, coś poszło nie tak. Boli mnie brzuch. Czego się boję? Co mnie niepok…

Tam jest wszystko.

Co wnioskuję?
- minuta medytacji, - uważność choć raz dziennie.
Dopisałabym więcej, bo te dni były czymś więcej. (ale to wystarczy.  Albo dobra, dopiszę)
Powrotem do książki.
Do spokoju domowego (nie tylko w domu rodzinnym!) (naprawdę spokoju, jestem na co dzień zestresowana!!! okazało się).   Chcę to zmienić, zwolnić, nauczyć się odpoczywać i dobrze  korzystać z czasu, jaki mam. Pracować efektywnie,  ale spokojnie. Mniej się przejmować.
Przede wszystkim mniej się przejmować jedzeniem i wyglądem. Zobacz, tak jak teraz, tak jak dziś. Nie tylko dziś. Podczas świąt nie było wcale wielu chwil obżarstwa po zapomnienie. Jadłam sporo, ale w świątecznej normie.
Da się żyć normalnie..! Nie idealnie, nie pod linijkę, ale bez paranoi.

I ten post Wilczogłodnej... W sedno! Po prostu przestań wierzyć, że jesteś chora. Omiń ten mur.
Ominęłam. Jeśli zechcę tam wrócić, droga wolna, ale po co?
Czasem jest trudno, ale mogę się nauczyć. Każdy element nauki, świadomego słuchania to ważna informacja.
Może zmienię pracę, m…

Sens życia i mycia

Tak radosnym jest odkrycie, że jednak umiem znaleźć w sobie chęć.
Minuta medytacji.
Umycie naczyń zaraz po śniadaniu. (!) Rozumiesz? To brzmi tak... Ech...
Przeczytałem w tej chwili to, co napisałem, i widzę, że jestem znacznie od tego mądrzejszy. Jakim sposobem tak jakoś wychodzi, że to, co wypowiada człowiek rozumny, jest o wiele głupsze od tego, co w nim zostaje?*
...i: Do rzeczy!... Chociaż nie ma nic trudniejszego, jak zabrać się do jakiejś rzeczy - może nawet do każdej rzeczy.**
Ha, czy przypuszczałam, że Dostojewski mnie rozumie? :D W każdym razie rozpoczęłam realizację jednego z punktów, patrz: Minicele #1. No, czytam go.
Ostatnio chyba niemal każdego dnia zadaję sobie rozpaczliwe pytanie o sens. Tak, wiem, to także brzmi dosyć głupio. Ale, chyba począwszy od "Przebudzenia" i zahaczywszy o Osho, coś się we mnie rozsypało. Zamiast wprowadzić świadome odczuwanie, rozwaliłam w diabły poczucie sensu tego, co robię.
Kiedyś odkryłam (oraz znalazłam potwierdzenie w jakiejś ksią…