Przejdź do głównej zawartości

Tam jest wszystko.

Co wnioskuję?

- minuta medytacji,
- uważność choć raz dziennie.

Dopisałabym więcej, bo te dni były czymś więcej.
(ale to wystarczy. 
Albo dobra, dopiszę)

Powrotem do książki.

Do spokoju domowego (nie tylko w domu rodzinnym!) (naprawdę spokoju, jestem na co dzień zestresowana!!! okazało się).
  Chcę to zmienić, zwolnić, nauczyć się odpoczywać i dobrze 
korzystać z czasu, jaki mam. Pracować efektywnie, 
ale spokojnie. Mniej się przejmować.

Przede wszystkim mniej się przejmować jedzeniem i wyglądem. Zobacz, tak jak teraz, tak jak dziś. Nie tylko dziś. Podczas świąt nie było wcale wielu chwil obżarstwa po zapomnienie. Jadłam sporo, ale w świątecznej normie.

Da się żyć normalnie..! Nie idealnie, nie pod linijkę, ale bez paranoi.


I ten post Wilczogłodnej... W sedno! Po prostu przestań wierzyć, że jesteś chora. Omiń ten mur.

Ominęłam. Jeśli zechcę tam wrócić, droga wolna, ale po co?

Czasem jest trudno, ale mogę się nauczyć. Każdy element nauki, świadomego słuchania to ważna informacja.

Może zmienię pracę, może się wyprowadzę, kto wie... Uważne życie to ścieżka ku najlepszemu, myślę, że tak.

Bo tylko tak mogę poznać, co jest moje, czego chcę, co daje mi szczęście, spokój, co jest prawdziwą radością.


Dłuższy urlop jest zawsze obfity w dobre wnioski, nadzieję. W kontakt ze sobą, wreszcie! ...dotarcie tam, gdzie rzadko się dociera. Może te wszystkie łzy i gorsze momenty były właśnie po to, by tam dotrzeć.

Aż wreszcie zrozumiem, że nie muszę czekać na kolejny urlop, tylko regularnie wsłuchiwać się w siebie poprzez medytację, uważność, świadomość.

Regularnie, chwilę.

TAM JEST WSZYSTKO!

Tam jest 
spokój.
szczęście.
wiedza, odpowiedzi.
własciwe pytania.
radość.
satysfakcja.
miłość.
pełnia.


Nie bój się, nie musisz wracać do tego, co było.
Spójrz na to inaczej.
Wdroż minutę, wdroż chwilę uważności każdego dnia. I zobacz. Posłuchaj. Obserwuj.

Coś ważnego się już dzieje, coś bardzo ważnego.
____

Uważność sprawi, że poczujesz radość z najprostszych rzeczy, 
ale też, że będziesz w kontakcie z nieprzyjemnymi emocjami.

Ale to dobrze. Na bieżąco je wyrazisz, zmierzysz się z nimi, poznasz siebie dzięki temu jeszcze lepiej. Dowiesz się, co zmienić, gdzie tkwią problemy. A także - szybciej przestanie Cię boleć. I wreszcie - nie będziesz szukała ujścia w stresie i używkach.

***

Wiem, brzmię jak szurnięta :) Ale wiesz, że to płynęło prosto ze mnie, najlepszymi emocjami, kształtnymi literami zapisanymi ciurkiem długopisem. Nadzieją - albo nie! - wiarą. Sprawdzonymi chwilami. Błogością z miłości do siebie albo raczej do chwili, do wszechrzeczy, nie wiem. Ok, nadal brzmię jak szurnięta ;) Ale to dobrze. Tak chyba jest dobrze, bo im bardziej widzę i słyszę, tym częściej myślę, że to świat oszalał.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Minicele #1

Zainspirowana postem Basi, która punktuje sobie rzeczy do zrobienia bez spiny na ich realizację (traktując listę bardziej jak inspirację do fajnego życia), dziabnęłam własną notkę. Niechcący splata się on ze styczniem, nie chcę tego jednak traktować jako noworoczne postanowienia - nie lubię ich :P No dooobra... niech to będą najbliższe 4 tygodnie! :) Zaczynam więc w grudniu.
Nie chcę presji, chcę radochy (albo jako takiej zwyczajności). Moje poczucie braku sensu wyziera już z pierwszych wpisów, więc żadna to tajemnica, że szukam oparcia i jakichś ram, żeby fajnie żyć i żeby nie popadać w znane sobie używki.
Z czego więc chcę wybierać w najbliższych 4 tygodniach?
1. Przeczytać Dostojewskiego ("Zbrodnia i kara" albo coś innego).  Pamiętam, jak bez niczyjego nacisku czytałam tę powieść. Dzieciństwo miałam zasypane książkami, ale, szczerze mówiąc, często były to czytadła. Dostojewski też nieźle wchodził, ale jego słowa s m a k o w a ł y. Trudno mi się czasem zmusza do wyrafinowanej …

Początek

Co ja mogę wiedzieć o życiu? Nie wiem, może tyle, ile mi jest potrzebne. Może tyle, ile powinna wiedzieć osoba na moim miejscu. 
O, nawet nie spodziewałam się, że to zdanie przyniesie mi tyle akceptacji. Ściągnie tę pokrzywioną potrzebę, żeby znów obwinić się za swoje słowa, bo nie są zbyt adekwatne, bo nazwa nie przystaje do tematyki, bo co Ty możesz wiedzieć o życiu z tym swoim strachem przed podjęciem odpowiedzialności i wieczną ucieczką przed emocjami? Bez męża, dzieci, kredytu i prawdziwych problemów?

A jednak... stop.

Moje życie czeka na odkrycie w każdej jego chwili, czasem jestem więc niepoprawną euforystką... a czasami zalewam się łzami. A czasami, zamiast zalać się łzami, mimo że tego potrzebuję, uciekam. Uciekam do niszczarni. O niszczarni będzie więcej, bo ucieknę tam nie raz.
A że świat ma różne kolory i chyba chciałabym w końcu nauczyć się z nimi żyć, przy czym używanie słowa pisanego zawsze mnie pociągało, nie tylko w ramach ekspresji - będę sobie pisać.
Nikt pierwszych po…